
Dziś mam dla Was coś krzyżykowego i bardzo pięknego. Obiekt zwany Krzyżem Matyldy pochodzi z połowy XI wieku, a wykonany został na zlecenie opatki klasztoru kanoniczek w Essen (mniam), Teofano. Ufundowano go na cześć wybitnej ksieni tego klasztoru z X/XI wieku, Matyldy, wnuczki cesarza Ottona I.
Krzyż, o którym mowa, wykonany jest z drewna obitego złotą blachą. Obramienie zdobione jest kolorowymi kamieniami szlachetnymi, ale niestety nie jest ono oryginalne. Chrystus pozbawiony jest oznak jakiegokolwiek cierpienia. Artysta zrezygnował nawet z umieszczenia gwoździ przebijających jego ręce i nogi. Ponadto znajdują się tu trzy emaliowane plakietki. Na bocznych ramionach krzyża mamy popiersia aniołów, natomiast pod stopami Jezusa — tronującą Matkę Boską przed którą klęczy tytułowa opatka Matylda.
Cudo to jest nawiązaniem do Krzyża Ottona i Matyldy, który był fundacją opatki, jak i jej brata, Ottona I Szwabskiego, księcia Szwabii i Bawarii. Tam kobieta przestawiona jest w bogatych szatach bizantyńskich, co jest odwrotnością wizerunku ukazanego na tym krzyżu, gdzie ksieni ubrana jest w skromny habit. Przedstawienie w typie wschodnim na pierwszym z nich nie dziwi, bowiem jej matka, księżniczka Teofano, była krewną bizantyńskiego cesarza, Jana I Tzimiskesa. Krzyż ufundowany na cześć Matyldy jest doskonałym przykładem crux gemmata, czyli bogato zdobionego emaliami i kamieniami szlachetnymi krzyża. Z tyłu są repozytoria na relikwie śś. Wawrzyńca i Innocentego.




Jeśli ktoś będzie przypadkiem w Essen, krzyż ten, jak i inne wspaniałe dzieła sztuki zobaczyć można w Skarbcu Katedralnym, do którego wstęp kosztuje (przynajmniej tak mówi ich strona internetowa) 4 euro (dla studentów 2). Polecam serdecznie, choć sama nie byłam (a bardzo chcę!) :)